Poszedłem wraz Nuzuri z wielką nie chęcią na Fioletową ziemię ale musiałem w końcu coś zjeść, a gdy już tam doszliśmy zrobiło mi się nie dobrze. Pełno tu było fioletowych kwiatów ale musiałem przyznać, że zwierząt tam było pod dostatkiem. Gdy zacząłem się skradać zwierzyna zaczęła uciekać, lecz zauważyłem zebrę która kuśtykała, więc pobiegłem za tamtą. Wtedy dostałem w pysk od niej, w tej chwili byłem tak wściekły że pozabijałbym wszystko co napotkam na swojej drodze, a gdy się otrząsnąłem zacząłem znów biec. Złapałem tą denerwującą zebrę, a potem złapałem drugą wziąłem jedną w pysk a drugą na grzbiet druga była strasznie ciężka ale doszedłem tam gdzie ta Nuzuri stała
, lecz jej tam nie było więc położyłem zdobycz i zacząłem ją pałaszować, nagle zobaczyłem jak lwica poluje.
"Nuzuri"
Gdy już przeszliśmy przez granice Zielonej, a Fioletowe ziemi. Kochałam moją rodziną ziemie, jest tu pełno pięknych, fioletowych kwiatów. Spojrzałam na Kuzimu, a raczej na miejsce w, którym przed chwilą był. Rozejrzałam się, żeby znaleźć lwa. Znalazłam go, polował, zebra go kopnęła w pysk, gdy wstał nie wyglądał na szczęśliwego, wręcz odwrotnie, był wściekły. Zaczął ją gonić. Po chwili usłyszałam burczenie w moim brzuchu. To może i ja zapoluję? Ruszyłam w stronę antylop, zaczęłam się skradać. Byłam coraz bliżej mojej zdobyczy. Niedaleko mnie stała starsza już antylopa. Usłyszała mnie i zaczęła uciekać, szybko ruszyłam za nią, skoczyłam na nią i wbiłam pazury w jej zadek. Krew prysła i poplamiła moje łapy, nie zwróciłam na to jednak wielkiej uwagi. Wbiłam kły w kark ofiary, która bezwładnie padła na ziemie martwa. Zaczęłam szukać Kuziego, znalazłam go, jadł zebrę. Ruszyłam w tamtą stronę ciągnąć ofiarę za sobą. Położyłam zdobycz niedaleko lwa, a ja sama się położyłam obok niego i zaczęłam jeść. Wbiłam kły w martwą już antylopę. Po skończonym posiłku, spojrzałam na lwa, który tak jak ja skończył jeść. Wstaliśmy.
-Kuzi, to co teraz robimy?- zapytałam radośnie
-Nie nazywaj mnie Kuzi.- mruknął niezadowolony, zaśmiałam się pod nosem.
-To gdzie idziemy?- zapytałam wesoło ignorując jego słowa. Czy on zawsze jest taki markotny, zły i poważny?- uśmiechnij się.- dodałam
"Kuzimu"
-Kuzi, to co teraz robimy?- zapytałam radośnie
-Nie nazywaj mnie Kuzi.- mruknął niezadowolony, zaśmiałam się pod nosem.
-To gdzie idziemy?- zapytałam wesoło ignorując jego słowa. Czy on zawsze jest taki markotny, zły i poważny?- uśmiechnij się.- dodałam
"Kuzimu"
-Proszę, pasuje?! -zapytałem uśmiechając się sztucznie, a potem ruszyłem przed siebie mając nadzieje, że nie pójdzie za mną, lecz myliłem się, znowu. Spróbowałem ją zgubić ale jak zwykle nie udało się więc stanąłem, jednak ona nie zdążyła się zatrzymać i wpadła na mnie, a ja upadłem na ziemie, a gdy już wstałem ona nadal leżała mi na plecach wtedy nie byłem nigdy tak wściekły jak teraz. Gdy ją zrzuciłem z siebie chciałem ją uderzyć ale wtedy coś mnie zabolało przypomniało mi moją mamę chciało mi się płakać więc odwróciłem się i zacząłem cicho szlochać.
"Nuzuri"
Gdy już mnie z siebie zrzucił, spojrzał na mnie ze wściekłością. Chciał mnie walnąć, lecz tego nie zrobił. Odwrócił się i zaczął płakać? Wiem, że każda lwica na moim miejscu by uciekła, po tym przedstawieniu, co chciał mnie walnąć. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogłam. Wiem, że on nie jest złym lwem, ja to czuję. Nigdy nie umiałam przechodzić obok innych obojętnie, gdy potrzebowali pomocy, dałam ją im. Po za tym bardzo polubiłam tego lwa, nawet jeśli znam go kilka godzin. Większość lwów i lwic tego nie rozumie, czemu pomagam nawet tym najgorszym lwom, czy lwicom. Ja po prostu wierzę w to, że każdy zasługuję na drugą szansę. Powoli podeszłam do lwa.
-Co się stało, Kuzi?-zapytałam patrząc na niego.
"Nuzuri"
Gdy już mnie z siebie zrzucił, spojrzał na mnie ze wściekłością. Chciał mnie walnąć, lecz tego nie zrobił. Odwrócił się i zaczął płakać? Wiem, że każda lwica na moim miejscu by uciekła, po tym przedstawieniu, co chciał mnie walnąć. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogłam. Wiem, że on nie jest złym lwem, ja to czuję. Nigdy nie umiałam przechodzić obok innych obojętnie, gdy potrzebowali pomocy, dałam ją im. Po za tym bardzo polubiłam tego lwa, nawet jeśli znam go kilka godzin. Większość lwów i lwic tego nie rozumie, czemu pomagam nawet tym najgorszym lwom, czy lwicom. Ja po prostu wierzę w to, że każdy zasługuję na drugą szansę. Powoli podeszłam do lwa.
-Co się stało, Kuzi?-zapytałam patrząc na niego.
Fajny rozdział,czekam
OdpowiedzUsuńFajny rozdział,czekam
OdpowiedzUsuńCiekawy rozdział, wprawdzie pojawiło się kilka błędów np. przed 'ale' daje się przecinek, poza tym jednak było ok.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ps. Mam nadzieję, że coś jeszcze się pojawi na blogu ;)