środa, 11 października 2017

#2

"Kuzimu"


Poszedłem wraz Nuzuri z wielką nie chęcią na Fioletową ziemię ale musiałem w końcu coś zjeść, a gdy już tam doszliśmy zrobiło mi się nie dobrze. Pełno tu było fioletowych kwiatów ale musiałem przyznać, że zwierząt tam było pod dostatkiem. Gdy zacząłem się skradać zwierzyna zaczęła uciekać, lecz zauważyłem zebrę która kuśtykała, więc pobiegłem za tamtą. Wtedy dostałem w pysk od niej, w tej chwili byłem tak wściekły że pozabijałbym wszystko co napotkam na swojej drodze, a gdy się otrząsnąłem zacząłem znów biec. Złapałem tą denerwującą zebrę, a potem złapałem drugą wziąłem jedną w pysk a drugą na grzbiet druga była strasznie ciężka ale doszedłem tam gdzie ta Nuzuri stała
, lecz jej tam nie było więc położyłem zdobycz i zacząłem ją pałaszować, nagle zobaczyłem jak lwica poluje. 

"Nuzuri" 

Gdy już przeszliśmy przez granice Zielonej, a Fioletowe ziemi. Kochałam moją rodziną ziemie, jest tu pełno pięknych, fioletowych kwiatów. Spojrzałam na Kuzimu, a raczej na miejsce w, którym przed chwilą był. Rozejrzałam się, żeby znaleźć lwa. Znalazłam go, polował, zebra go kopnęła w pysk, gdy wstał nie wyglądał na szczęśliwego, wręcz odwrotnie, był wściekły. Zaczął ją gonić. Po chwili usłyszałam burczenie w moim brzuchu. To może i ja zapoluję?  Ruszyłam w stronę antylop, zaczęłam się skradać. Byłam coraz bliżej mojej zdobyczy. Niedaleko mnie stała starsza już antylopa. Usłyszała mnie i zaczęła uciekać, szybko ruszyłam za nią, skoczyłam na nią i wbiłam pazury w jej zadek. Krew prysła i poplamiła moje łapy, nie zwróciłam na to jednak wielkiej uwagi. Wbiłam kły w kark ofiary, która bezwładnie padła na ziemie martwa. Zaczęłam szukać Kuziego, znalazłam go, jadł zebrę. Ruszyłam w tamtą stronę ciągnąć ofiarę za sobą. Położyłam zdobycz niedaleko lwa, a ja sama się położyłam obok niego i zaczęłam jeść. Wbiłam kły w martwą już antylopę. Po skończonym posiłku, spojrzałam na lwa, który tak jak ja skończył jeść. Wstaliśmy.
-Kuzi, to co teraz robimy?- zapytałam radośnie
-Nie nazywaj mnie Kuzi.- mruknął niezadowolony, zaśmiałam się pod nosem.
-To gdzie idziemy?- zapytałam wesoło ignorując jego słowa. Czy on zawsze jest taki markotny, zły i poważny?- uśmiechnij się.- dodałam

"Kuzimu"


-Proszę, pasuje?! -zapytałem uśmiechając się sztucznie, a potem ruszyłem przed siebie mając nadzieje, że nie pójdzie za mną, lecz myliłem się, znowu. Spróbowałem ją zgubić ale jak zwykle nie udało się więc stanąłem, jednak  ona nie zdążyła się zatrzymać i wpadła na mnie, a ja upadłem  na ziemie, a gdy już wstałem ona nadal leżała mi na plecach wtedy nie byłem nigdy tak wściekły jak teraz. Gdy ją zrzuciłem z siebie chciałem ją uderzyć ale wtedy coś mnie zabolało przypomniało mi moją mamę chciało mi się płakać więc odwróciłem się i zacząłem cicho szlochać.

"Nuzuri"

Gdy już mnie z siebie zrzucił, spojrzał na mnie ze wściekłością. Chciał mnie walnąć, lecz tego nie zrobił. Odwrócił się i zaczął płakać? Wiem, że każda lwica na moim miejscu by uciekła, po tym przedstawieniu, co chciał mnie walnąć. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogłam. Wiem, że on nie jest złym lwem, ja to czuję. Nigdy nie umiałam przechodzić obok innych obojętnie, gdy potrzebowali pomocy, dałam ją im. Po za tym bardzo polubiłam tego lwa, nawet jeśli znam go kilka godzin. Większość lwów i lwic tego nie rozumie, czemu pomagam nawet tym najgorszym lwom, czy lwicom. Ja po prostu wierzę w to, że każdy zasługuję na drugą szansę. Powoli podeszłam do lwa.
-Co się stało, Kuzi?-zapytałam patrząc na niego.

wtorek, 3 października 2017

#3

"Kuzimu"

Gdy się odwróciłem usłyszałem jej głos:
-co się stało Kuzi? -spytała się patrząc na mnie
-po piewrsze nie nazywaj mnie Kuzi a po drugie ZOSTAW MNIE! -te ostatnie słowa krzyknąłem na całe gardło, miałem już iść ale ona mnie zatrzymała.
-czemu taki jesteś? -spytała
-nie zostawisz mnie teraz? -spytałem troche uspokojony
-nie Więc powiedz co się stało? -spytała nadal miłym głosem
-dobra powiem! Pasuje-spytałem znowu zrezygnowany- No to kiedyś miałem mamę, była ona moją ukochaną osobą i jedyną, byłem wtedy bardzo miłym lwiątkiem. Gdy spotkaliśmy mojego ojca, moi rodzice pokłócili się i wtedy mój tata na moich oczach zabił ją. Uciekłem z płaczem do naszej jaskini, wtedy moje serce pękło. Stałem się agresywnym i chamskim lwiątkiem, który obiecał sobie że pomści matkę, a gdy dotarłem na miejsce dowiedziałem się że mój ojciec nie żyje. Byłem wściekły że osobiście go nie zabiłem. Przez to wydarzenie pozabijałem wszystkich. A gdy podniosłem na ciebie łapę przypomniało mi się jak moja matka w ten sam sposób umarła.

"Nuzuri"

Pewnie wszyscy po tym co usłyszeli, by uciekli jak najdalej od niego ale nie ja. Jest mi jego szkoda. Nawet jeśli zabił stado, moim zdaniem to niego wina, po prostu nie umiał się z tym pogodzić. Większość  pewnie by się bała na moim miejscu ale nie ja. Wiem, że mnie nie zabiję, czemu? Bo w każdej chwili mógł mnie pozbawić życia, a jednak tego nie zrobił. Podeszłam do niego i go przytuliłam.

,,Kuzimu"

Gdy jej opowiedziałem to zaczęła się do mnie zbliżać. Chciałem uciec ale byłem przestraszony co ona wymyśli. Nagle mnie przytuliła, w sumie to podobało mi się ... ZARAZ CO?! Co ja robię! Szybko się odsunąłem od niej, byłem zdezorientowany, po chwili znów zadała to same pytanie:
-to dokąd idziemy Kuzi-spytała ciekawa
-mówiłem żebyś... Ja idę sam-odpowiedziałem obojętnie
-mogę iść z tobą? -spytała z nadzieją
-no dobra możesz iść ale mi nie przeszkadzaj-po tych słowach ruszyliśmy na przód gdy byliśmy na miejscu zacząłem kopać. Nuzuri patrzyła się na mnie z ciekawością gdy odkopałem wisior założyłem jej na szyje.
-po co mi to? -spytała z ciekawością
-to wisiorek mojej mamy miał ją chronić przed demonami, a skoro łazisz za mną to potrzebujesz go- po chwili ruszyliśmy ale nie wiedziałem gdzie więc musiałem się jej spytać z bólem serca-ciężko mi to mówić ale gdzie idziemy? -spytałem nieśmiało

"Nuzuri"

- chodź za mną! -krzyknęłam energicznie ruszając biegiem przed siebie, lew zrobił to samo. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Na przeciw mnie był wodospad, a wokół niej mnóstwo drzew. Pięknie to wygląda. Jak byłam mała to często to przychodziłam. To jest moje ulubione miejsca i bardzo mało osób o nim wie. Mam nadzieję, że spodoba mu się to miejscem. O może go na biorę ? Wskoczyłam do wody, ale nie wynurzyłam się. Popłynęłam w stronę krzaków. Szybko się wynurzyłam, tak , żeby Kuzi mnie nie zauważył. Schowałam się za krzakami.

,,Kuzimu"

Gdy byliśmy na miejscu zacząłem oglądać co się znajduje nagle usłyszałem plusk myślałem, że to ryba ale gdy się odwróciłem Nuzuri nie było, w sumie ucieszyłem się ale przypomniało mi się, że mogą tu znajdować demony więc zacząłem krzyczeć na całe gardło, nagle przypomniał mi się plusk pewnie do niego wskoczyła. Więc zrobiłem to samo, zanurzyłem się, byłem na samym dnie, lecz jej tam nie było. Gdy już wypłynąłem, zobaczyłem ruszające się krzaki a gdy je odsunąłem widziałem śmiejącą się Nuzuri ,gdy wyszedłem z wody, byłem zły że mnie nabrała:
-Nabrałam  cię! -krzyknęła wesoło
-Bałem się o ciebie!-krzyknąłem wściekły i mokry
-O martwiłeś się o mnie?-spytała czule
-Nieee-odpowiedziałem zakłopotany po chwili otrzepałem się przy okazji zmoczyłem Nuzuri, nagle usłyszałem, że burczy jej w brzuchu więc zacząłem polować. Gdy już  przyszedłem do niej położyłem na jej łapach antylopę. Skończyliśmy jeść zaczął padać deszcz na szczęście znaleźliśmy jaskinie. Położyłem się, miałem już zasnąć ale zauważyłem, że mojej towarzyszce jest zimno, dlatego położyłem się koło niej żeby nie zamarzła.

#4

"Kuzimu" Gdy wstałem zauważyłem, że nie ma Nuzuri i dość długo nie wracała, więc poszłem jej szukać przed jaskinią. Zauważyłem...