sobota, 30 czerwca 2018

#4

"Kuzimu"


Gdy wstałem zauważyłem, że nie ma Nuzuri i dość długo nie wracała, więc poszłem jej szukać przed jaskinią. Zauważyłem krew i coś było napisane na piasku.

,,Mamy twoją dziewczyne jeśli chcesz ją odzyskać przynieś nam to co twój ojciec ukradł, a jak nam nie wierzysz tu jest jej krew"

Byłem tak wściekły, że ją zabrali, chociaż miała wisior więc nic jej nie grozi. Jednak musiałem ją znaleźć, lecz to nie było zbyt trudne, ponieważ zawsze zostawiali zapach skunksa. W końcu ruszyłem. Wędrowałem i wędrowałem, aż wkońcu trafiłem. Byłem głodny ale nie było to ważne, ważne było to, żeby ją uratować.Wszedłem do środka było mi nie dobrze, śmierdziało tam strasznie, nagle znalazłem ją leżała nie przytomna. Rozejrzałem się czy nie ma nikogo, na szczęście nie było nikogo. Więc wziąłem ją na grzbiet i wybiegłem, niestety oni mnie znaleźli, położyłem ją na ziemię i zacząłem walczyć. Miałem coraz mniej siły  a coraz więcej ran, nagle padłem na ziemie. Nie mogłem się podnieść było ich za wiele. Zauważyłem sylwetki lwów, lecz po chwili widziałem tylko ciemność.

"Nuzuri"

Obudziłam się przytulona do Kuzi'ego. Wstałam i rozciągnęłam się. Spojrzałam na lwa, uśmiechnęłam się. Może coś upoluję? To dobry, bardzo dobry pomysł. Wyszłam z jaskini, chciałam ruszyć przed siebie, ale usłyszałam kroki i warczenie. Za krzaków wyszły trzy obce mi lwy, Ustawiłam się bojowo gotowa do walki. Lwy rzuciły się na mnie. Zaczęła się ostra walka. W końcu przegrałam, nie miałam szans z ich trójką. Upadłam na ziemie, zamykając oczy, nie słyszałam już nic.
"Kuzimu"

Gdy wstałem, od razu upadłem. Na łapie miałem bandaż, przypomniało mi się o tych dwóch kolesiach i o Nuzuri. Rozejrzałem się ale nigdzie jej nie było wystraszyłem się. Zacząłem kuśtykać gdy doszedłem do wejścia, gdzie stały dwa lwy.
-Widzę, że nasza śpiąca królewna się  obudziła-powiedział jeden
-Nie nazywaj mnie tak! kim wy jesteście? i gdzie Nuzuri!-zadałem wiele pytań i wtedy zauważyłem Nuzuri i jakoś zdołałem ją przytulić ale szybko  się opamiętałem na co ona zachichotała
-Nie bój się ich oni nas uratowali i są twoimi kuzynami czyli  Bahati i Mbaya.
-Moja mama nie mówiła że mam kuzynów? -spytałem zaskoczony
-Nie mówiła bo nie wiedziała nasza mama urodziła nas kiedy uciekliście-powiedzieli to ze smutkiem
-Dzięki że nas uratowaliście-powiedziałem z uśmiechem
-No dobra koniec pogaduszek czas coś zjeść-powiedziała w końcu Nuzuri.
***
Gdy już  zjedliśmy użyłem swojej mocy żeby wyleczyć nogę, a Nuzuri patrzyła na mnie z ciekawością potem ruszyliśmy.Szliśmy i szliśmy, aż w końcu doszliśmy na miejsce. Na nieszczęście zaczęło lać. Nuzuri zauważyła jaskinie więc się w niej schowaliśmy. Było tam tak ciemno że wszyscy na mnie wpadli gdy wstaliśmy rozpaliłem ogień i zauważyliśmy tam rysunki, nagle zobaczyłem mój i Nuzuri rysunek a koło nich coś rozmazanego co nie mogliśmy rozpoznać. Jakiś nieznany mi głos odezwał się, była to małpa
-Kim ty jesteś? -spytaliśmy się równocześnie
-Jestem Uchawi mieszkam tu odkąd moi rodzice zginęli przez ciebie-gdy to powiedział wszyscy spojrzeli się na mnie.
-No co? -spytałem zakłopotany
-Pewnie zastanawiacie się co to są za rysunki?-nie zdążyliśmy nawet zapytać, a już odpowiedział na nie.
-Pewnie zauważyliście, że jesteście tu narysowani -ciągle gadała ta głupia małpa
-Przejdź wreszcie do rzeczy, czy mam i ciebie zjeść? -spytałem zdenerwowany
-Spokojnie już mówię więc jesteście tu narysowani, ponieważ wy uratujecie ten świat i pewnie ci się to nie spodoba ale będziecie razem-gdy to powiedział dostałem gęsiej skórki
-Mam nadzieje że to się nie stanie ale co tam takie rozmazane?-spytałem ciekaw lecz tej małpy już nie było więc położyliśmy się i wszyscy oprócz mnie zasnęli. Zastanawiałem się  nad tymi rozmazanymi rysunkami aż w końcu zasnąłem.

"Nuzuri"

-Pewnie zauważyliście, że jesteście tu narysowani? - zapytał Uchawi, kiwnęłam głową na tak.
-Przejdź wreszcie do rzeczy, czy mam i ciebie zjeść? -spytał Kuzimu
-Spokojnie już mówię więc jesteście tu narysowani, ponieważ wy uratujecie ten świat i pewnie ci się to nie spodoba ale będziecie razem- powiedziała ta miła małpa, poczułam miłe ukłucie w sercu. Co to może znaczyć?
-Mam nadzieje że to się nie stanie ale co tam takie rozmazane?- Kuzimu znów zapytał się małpy, a ja znowu poczułam  ukłucie tylko, że tym razem nie zbyt miłe, wręcz przeciwnie. Położyłam się. Patrzyłam ukradkiem na Kuzi'ego, po czym zasnęłam.

środa, 11 października 2017

#2

"Kuzimu"


Poszedłem wraz Nuzuri z wielką nie chęcią na Fioletową ziemię ale musiałem w końcu coś zjeść, a gdy już tam doszliśmy zrobiło mi się nie dobrze. Pełno tu było fioletowych kwiatów ale musiałem przyznać, że zwierząt tam było pod dostatkiem. Gdy zacząłem się skradać zwierzyna zaczęła uciekać, lecz zauważyłem zebrę która kuśtykała, więc pobiegłem za tamtą. Wtedy dostałem w pysk od niej, w tej chwili byłem tak wściekły że pozabijałbym wszystko co napotkam na swojej drodze, a gdy się otrząsnąłem zacząłem znów biec. Złapałem tą denerwującą zebrę, a potem złapałem drugą wziąłem jedną w pysk a drugą na grzbiet druga była strasznie ciężka ale doszedłem tam gdzie ta Nuzuri stała
, lecz jej tam nie było więc położyłem zdobycz i zacząłem ją pałaszować, nagle zobaczyłem jak lwica poluje. 

"Nuzuri" 

Gdy już przeszliśmy przez granice Zielonej, a Fioletowe ziemi. Kochałam moją rodziną ziemie, jest tu pełno pięknych, fioletowych kwiatów. Spojrzałam na Kuzimu, a raczej na miejsce w, którym przed chwilą był. Rozejrzałam się, żeby znaleźć lwa. Znalazłam go, polował, zebra go kopnęła w pysk, gdy wstał nie wyglądał na szczęśliwego, wręcz odwrotnie, był wściekły. Zaczął ją gonić. Po chwili usłyszałam burczenie w moim brzuchu. To może i ja zapoluję?  Ruszyłam w stronę antylop, zaczęłam się skradać. Byłam coraz bliżej mojej zdobyczy. Niedaleko mnie stała starsza już antylopa. Usłyszała mnie i zaczęła uciekać, szybko ruszyłam za nią, skoczyłam na nią i wbiłam pazury w jej zadek. Krew prysła i poplamiła moje łapy, nie zwróciłam na to jednak wielkiej uwagi. Wbiłam kły w kark ofiary, która bezwładnie padła na ziemie martwa. Zaczęłam szukać Kuziego, znalazłam go, jadł zebrę. Ruszyłam w tamtą stronę ciągnąć ofiarę za sobą. Położyłam zdobycz niedaleko lwa, a ja sama się położyłam obok niego i zaczęłam jeść. Wbiłam kły w martwą już antylopę. Po skończonym posiłku, spojrzałam na lwa, który tak jak ja skończył jeść. Wstaliśmy.
-Kuzi, to co teraz robimy?- zapytałam radośnie
-Nie nazywaj mnie Kuzi.- mruknął niezadowolony, zaśmiałam się pod nosem.
-To gdzie idziemy?- zapytałam wesoło ignorując jego słowa. Czy on zawsze jest taki markotny, zły i poważny?- uśmiechnij się.- dodałam

"Kuzimu"


-Proszę, pasuje?! -zapytałem uśmiechając się sztucznie, a potem ruszyłem przed siebie mając nadzieje, że nie pójdzie za mną, lecz myliłem się, znowu. Spróbowałem ją zgubić ale jak zwykle nie udało się więc stanąłem, jednak  ona nie zdążyła się zatrzymać i wpadła na mnie, a ja upadłem  na ziemie, a gdy już wstałem ona nadal leżała mi na plecach wtedy nie byłem nigdy tak wściekły jak teraz. Gdy ją zrzuciłem z siebie chciałem ją uderzyć ale wtedy coś mnie zabolało przypomniało mi moją mamę chciało mi się płakać więc odwróciłem się i zacząłem cicho szlochać.

"Nuzuri"

Gdy już mnie z siebie zrzucił, spojrzał na mnie ze wściekłością. Chciał mnie walnąć, lecz tego nie zrobił. Odwrócił się i zaczął płakać? Wiem, że każda lwica na moim miejscu by uciekła, po tym przedstawieniu, co chciał mnie walnąć. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogłam. Wiem, że on nie jest złym lwem, ja to czuję. Nigdy nie umiałam przechodzić obok innych obojętnie, gdy potrzebowali pomocy, dałam ją im. Po za tym bardzo polubiłam tego lwa, nawet jeśli znam go kilka godzin. Większość lwów i lwic tego nie rozumie, czemu pomagam nawet tym najgorszym lwom, czy lwicom. Ja po prostu wierzę w to, że każdy zasługuję na drugą szansę. Powoli podeszłam do lwa.
-Co się stało, Kuzi?-zapytałam patrząc na niego.

wtorek, 3 października 2017

#3

"Kuzimu"

Gdy się odwróciłem usłyszałem jej głos:
-co się stało Kuzi? -spytała się patrząc na mnie
-po piewrsze nie nazywaj mnie Kuzi a po drugie ZOSTAW MNIE! -te ostatnie słowa krzyknąłem na całe gardło, miałem już iść ale ona mnie zatrzymała.
-czemu taki jesteś? -spytała
-nie zostawisz mnie teraz? -spytałem troche uspokojony
-nie Więc powiedz co się stało? -spytała nadal miłym głosem
-dobra powiem! Pasuje-spytałem znowu zrezygnowany- No to kiedyś miałem mamę, była ona moją ukochaną osobą i jedyną, byłem wtedy bardzo miłym lwiątkiem. Gdy spotkaliśmy mojego ojca, moi rodzice pokłócili się i wtedy mój tata na moich oczach zabił ją. Uciekłem z płaczem do naszej jaskini, wtedy moje serce pękło. Stałem się agresywnym i chamskim lwiątkiem, który obiecał sobie że pomści matkę, a gdy dotarłem na miejsce dowiedziałem się że mój ojciec nie żyje. Byłem wściekły że osobiście go nie zabiłem. Przez to wydarzenie pozabijałem wszystkich. A gdy podniosłem na ciebie łapę przypomniało mi się jak moja matka w ten sam sposób umarła.

"Nuzuri"

Pewnie wszyscy po tym co usłyszeli, by uciekli jak najdalej od niego ale nie ja. Jest mi jego szkoda. Nawet jeśli zabił stado, moim zdaniem to niego wina, po prostu nie umiał się z tym pogodzić. Większość  pewnie by się bała na moim miejscu ale nie ja. Wiem, że mnie nie zabiję, czemu? Bo w każdej chwili mógł mnie pozbawić życia, a jednak tego nie zrobił. Podeszłam do niego i go przytuliłam.

,,Kuzimu"

Gdy jej opowiedziałem to zaczęła się do mnie zbliżać. Chciałem uciec ale byłem przestraszony co ona wymyśli. Nagle mnie przytuliła, w sumie to podobało mi się ... ZARAZ CO?! Co ja robię! Szybko się odsunąłem od niej, byłem zdezorientowany, po chwili znów zadała to same pytanie:
-to dokąd idziemy Kuzi-spytała ciekawa
-mówiłem żebyś... Ja idę sam-odpowiedziałem obojętnie
-mogę iść z tobą? -spytała z nadzieją
-no dobra możesz iść ale mi nie przeszkadzaj-po tych słowach ruszyliśmy na przód gdy byliśmy na miejscu zacząłem kopać. Nuzuri patrzyła się na mnie z ciekawością gdy odkopałem wisior założyłem jej na szyje.
-po co mi to? -spytała z ciekawością
-to wisiorek mojej mamy miał ją chronić przed demonami, a skoro łazisz za mną to potrzebujesz go- po chwili ruszyliśmy ale nie wiedziałem gdzie więc musiałem się jej spytać z bólem serca-ciężko mi to mówić ale gdzie idziemy? -spytałem nieśmiało

"Nuzuri"

- chodź za mną! -krzyknęłam energicznie ruszając biegiem przed siebie, lew zrobił to samo. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Na przeciw mnie był wodospad, a wokół niej mnóstwo drzew. Pięknie to wygląda. Jak byłam mała to często to przychodziłam. To jest moje ulubione miejsca i bardzo mało osób o nim wie. Mam nadzieję, że spodoba mu się to miejscem. O może go na biorę ? Wskoczyłam do wody, ale nie wynurzyłam się. Popłynęłam w stronę krzaków. Szybko się wynurzyłam, tak , żeby Kuzi mnie nie zauważył. Schowałam się za krzakami.

,,Kuzimu"

Gdy byliśmy na miejscu zacząłem oglądać co się znajduje nagle usłyszałem plusk myślałem, że to ryba ale gdy się odwróciłem Nuzuri nie było, w sumie ucieszyłem się ale przypomniało mi się, że mogą tu znajdować demony więc zacząłem krzyczeć na całe gardło, nagle przypomniał mi się plusk pewnie do niego wskoczyła. Więc zrobiłem to samo, zanurzyłem się, byłem na samym dnie, lecz jej tam nie było. Gdy już wypłynąłem, zobaczyłem ruszające się krzaki a gdy je odsunąłem widziałem śmiejącą się Nuzuri ,gdy wyszedłem z wody, byłem zły że mnie nabrała:
-Nabrałam  cię! -krzyknęła wesoło
-Bałem się o ciebie!-krzyknąłem wściekły i mokry
-O martwiłeś się o mnie?-spytała czule
-Nieee-odpowiedziałem zakłopotany po chwili otrzepałem się przy okazji zmoczyłem Nuzuri, nagle usłyszałem, że burczy jej w brzuchu więc zacząłem polować. Gdy już  przyszedłem do niej położyłem na jej łapach antylopę. Skończyliśmy jeść zaczął padać deszcz na szczęście znaleźliśmy jaskinie. Położyłem się, miałem już zasnąć ale zauważyłem, że mojej towarzyszce jest zimno, dlatego położyłem się koło niej żeby nie zamarzła.

sobota, 30 września 2017

#1

"Kuzimu"

Chodzę całe dnie po tej mrocznej ziemi szukając pożywienia, lecz wszędzie kości i kości, czasem nawet znajdą się czaski lwów, tych którzy tutaj kiedyś mieszkali ale dopadł ich głód. Nagle zobaczyłem jak coś się rusza myślałem że to zwierzyna, lecz myliłem się zacząłem się skradać kiedy skoczyłem poczułem jakbym coś miękkiego. Gdy się otrząsnęliśmy, zaczęliśmy walkę, szarpaliśmy się, gryźliśmy, aż padłem na ziemie, byłem oszołomiony i zarazem wściekły, gdy wstałem znowu upadłem, a tym razem to ona mi pomogła.
-Czemu mi pomagasz?!

"Nuzuri"

Przeszłam przez granice Fioletowej, a zielonej ziemi. Ta Zielona ziemia wyglądała okropnie. Wszędzie leżały kości oraz gdzie nie gdzie czaszki. To nie była ta sama ziemia co kiedyś. Pamiętam jak byłam lwiątkiem, jak tu przychodziłam z ojcem. Było tu zawsze zielono, zwierzyn było tu wtedy mnóstwo, a teraz. Wyschnięta ziemia, same kości i to lwów. Nie było tu ani jednej zwierzyny. Co tu się stało? Naglę poczułam jak ktoś na mnie skaczę, gdy się otrząsnęliśmy, zaczęliśmy walkę. Nie widziałam kto to, po prostu walczyłam.  Szarpaliśmy się i gryźliśmy. Po chwili przeciwnik padł na ziemie. Spojrzałam na niego oszołomiona. Był to lew, przystojny lew i to bardzo, co ja gadam?! Przecież on mnie zaatakował. Wstał po to, żeby znowu upaść. Tym razem mu pomogłam. Nie był chyba z tego zadowolony, bo powiedział:
-Czemu mi pomagasz?!
-Bo tak należy.- powiedziałam
-Kim jesteś?-zapytał
-Jestem Nuzuri, a ty ?-zapytałam
-Jestem Kuzimu a wogule to po co ci to!-krzyknął zły
-skąd pochodzisz?-spytałam ciekawa jak zwykle, ignorując jego pytanie.
-to jest mój dom!-krzyknął nadal zły 
"Kuzimu"
Stałem zły, że pokonała mnie zwykła lwica, mnie demona! Przez chwilę tak stałem, po czym ruszyłem poszukiwać pożywienia przy okazji myślałem że ją zgubię, jednak się myliłem.
"Nuzuri"
Po tym jak krzyknął zły, chwilę stał w jednym miejscu, aż w końcu ruszył przed siebie zostawiając mnie. O nie! nie ma tak łatwo! Nie pozbędzie się mnie! Ruszyłam za nim.
-Co robisz?-zapytałam ciekawa patrząc na niego.
-Nie widać?! Szukam jedzenia-warknął w moją stronę
-Na mojej ziemi jest mnóstwo jedzenia!-powiedziałam wesoło, lew warknął coś pod nosem.- no nie daj się prosić!- powiedziałam, byłam bardzo pozytywnie nastawiona, co u mnie jest bardzo normalne.
-Mhm...niech będzie.- powiedział zrezygnowany, ucieszyłam się.
-To co idziemy Kuzi?-zapytałam radosna
-Kuzi?-zapytał zdziwiony  
-No wiesz to skrót od Kuzimu- powiedziałam entuzjastycznie, po czym ruszyłam w stronę granicy Zielonej, a Fioletowej ziemi, Kuzimu ruszył za mną.

wtorek, 26 września 2017

Prolog

Pewnej nocy na świat przyszedłem ja pół demon pół lew moją matką była Maisha* była jedyną osobą którą miałem,gdy umarła straciłem wszystko i oddąt stałem się agresywnym,pyskatym lwiątkiem.Gdy stałem się dorosły odwiedziłem swojego ojca lecz on już nie żył więc pozabijałem wszystkich nieoszczędziłem nikogo nagle niebo stało się czerwone jak krew a moje serce był jak kamień nic nieczułem aż pewnego dnia spotkałem ją...

#4

"Kuzimu" Gdy wstałem zauważyłem, że nie ma Nuzuri i dość długo nie wracała, więc poszłem jej szukać przed jaskinią. Zauważyłem...